dziergać każdy może, trochę lepiej lub trochę gorzej...
| < Wrzesień 2016 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28 29 30    
O autorze
counter
Kategorie: Wszystkie | brelok | obiad | szaliczek | tesco | zapiekanka
RSS
poniedziałek, 16 listopada 2009

dziś będzie króciutka notatka bo mam mnóstwo prac w kuchni ale postanowiłam pochwialić się moimi własnoręcznie zrobionymi kolczykami Decu :) niestety nadal mam problem z ładowaniem zdjęć więc wklejam link do galerii z kolczykami http://leemonqa.fotosik.pl/albumy/708214.html. mam nadzieję że się spodobają:)

szukam pracy. od 6ciu miesięcy jestem bezrobotna. choć miałam dorywcze zajęcie ( opieka nad dzieckiem) to i to się skończyło bo pani zrezygnowała z moich usług :( i znowu zostałam na lodzie i bez grosza przy duszy. :( cóż życie bywa niesprawiedliwe

 

Miłego popołudnia życze wszystkim czytajacym i zapraszam do komentowania:)

 

15:23, leemonqa
Link Dodaj komentarz »
piątek, 06 listopada 2009

no i dopadła mnie grypa :( od tamtego tygodnia leżałam w łóżku aż do soboty z gorączką. momentami dochodziła nawet do 39,5'C nie pomagało mi nic... nawet antybiotyki od lekarki. w końcu po długich męczarniach gorączka odpuściła. teraz piję jeszcze syrop z cebuli bo to dobre na kaszel. od kiedy pamiętam moja mamusia zawsze robiła mi i mojemu rodzeństwu syrop z cebuli jak tylko zaczynało nas"coś brać" i zawsze był skuteczny. wiem też że i babcia poiła moja mamę i jej rodzeństwo tym specyfikiem gdy łapała ich jakaś choroba. teraz sama go stosuje i bedę zapewne robiła go swoim dzieciom w przyszłości... lekarstwa z babcinej apteki sa moim zdaniem najlepsze i najtańsze. a tu przepis sprawdzony i skuteczny:

Syrop z cebuli

2 duże cebule
0,5 szkl. cukru
1 łyżka miodu
0,5 cytryny

Przygotować około półlitrowy słoik lub inne naczynie emaliowane o podobnej objętości. Cebulę posiekać, włożyć do słoika i przesypywać warstwami cukru. Przykryć i pozostawić w ciepłym miejscu na 3 godziny. Po tym czasie można trochę przygnieść tłuczkiem, żeby wycisnąć więcej soku i zlać sok do innego naczynia. Tam połączyć go z miodem i sokiem wyciśniętym z pół cytryny. Przecedzić i wlać do szklanego słoiczka. Przykryć i trzymać w lodówce. Pić 3 razy dziennie po 1 łyżce, po posiłkach.

mogę się w końcu pochwalić moim dziełem tzn mitenkami i beretem ( pierwszy raz w życiu robiłam zarówno mitenki jak i beret ) oto one:


beret

a tu sam beret :


beret


jak wyzdrowieję i będę się nadawała do pokazania to dodam zdjecia jak beret prezentuje się na mojej głowie. myslę jeszcze czy nie dodac kokardki z boku nad ściągaczem, ale TŻ stwierdził że jak bedę miała kokardke to już całkiem będe wygladała na małolate ion się ze mna nigdzie nie pokaże i teraz mam dylemat, bo kokardka mi się marzy na berecie... poyjemy zobaczymy. moze dodam tylko taką przypinaną i jak będę z nim wychodzić to bedę ją odpinać? tak by było naj;epiej bo i wilk syty i owca cała ;)



pozdrawiam czytających


14:52, leemonqa
Link Komentarze (2) »
wtorek, 27 października 2009

byłam w przychodni endokrynologicznej dziś. spodziewałam się dużej kolejki i tak właśnie było. dlaczego się spodziewałam? bo zawsze tak jest. a zeby się nie nudzić zabrałam ze sobą druty z zamiarem skończenia drugiej mitenki. w momencie gdy je wyciągnęłam z torby i zaczęłam dziergać w przychodni zrobiło sie dziwnie cicho. podnoszę głowe a wszystkie pary oczu zwrócone na mnie. Matko Polko! w pierwszym momencie pomyślałam ze coś mi z torby wypadło (noszę tam przeróżniaste rzeczy) ale po chwili zorientowałam sie że tu chodzi o to co trzymam w dłoniach. gdy pierwsze zdziwienie przeszło kobiety zaczęły rozmawiać jak to dawniej robiły na drutach sweterki, rękawiczki czy czapeczki. jakimi ściegami coś wykańczały, jakie wzory wrabiały i po jakimś czasie w przychodni nie słyszałam juz narzekań na to co kogo boli na co choruje tylko toczyła się luźna rozmowa o dzierganiu. i czas w kolejce (prawie trzy godziny)szybko zleciał. w gabinecie lekarki dowiedziałam się ze moim nowym towarzyszem życia będą tabletki euthyrox. mam niedoczynność tarczycy i muszę je zażywać przez całe życie. a o mojej niedoczynności dowiedziałam się przez przypadek. dwa lata temu zaczęła mnie boleć głowa. najpierw myślałam ze to migrenowe bóle bo u mnie w rodzinie to chyba dziedziczne jest. ale ból utrzymywał się tygodniami. momentami  było nie do wytrzymania. czułam się tak jakby ktoś zgniatał moją głowę w dziadku do orzechów. pomyślałam że to może od oczu bo noszę okulay i być może mam za słabe. wizyta u okulistki wykluczyła tą możliwość. okulary miała idealne. wybrałam sie więc do lekarza rodzinego. dostała skierowanie do neurologa. neurolog zalecił tomografię komputerowa kręgosłupa i rezonans magnetyczny głowy. tu tez wszystko było w porządku. prawie w porządku bo dowiedziałam się że mam zniesienie lordozy w odcinku szyjnym. przez co ? nie wiem? zaleciła mi basen. chodziłam dopóki nie przyplątało mi sie zapalenie ucha środkowego. teraz mam zakaz pływania. ale nie załuje bo i tak nie lubiłam. głowa bolała mnie nadal. w końcu lekarka dała mi skierowanie na badania krwi. wyszło ze mam zawyżone TSH i kolejna wycieczka do lekarza tym razem do endokrynologa. pani doktor potwierdziła niedoczynność i zaleciła tabletki. powedziała ze właśnei przez to schorzenie bolała mnie tak głowa. ciekawe, bo na żadnym forum nie znalazlam ani słowa żeby ktoś cierpiał tak jak ja. cóż różni ludzie różne objawy.

teraz zabieram się za gotowanie obiadu. naszło mnie na zapiekankę ziemniaczaną. przepis jest banalnie prosty ale potrawa smakuje wyśmienicie. potrzeba tylko serek wiejski, jogurt naturalny masło i kg ziemniaków. ziemniaki kroi się na plastry i obgotowuje. serek wiejski miksuje się z miękkim masłem i doprawia do smaku czym kto lubi. ja dodaję sól czosnkową i zioła prowansalskie. rozgrzewam piekarnik do 190'C. formę smaruje masłem i układam na dnie warstwę ziemniaków, nastepnie warstwę sera i tak az skończa się składniki ( na wierchu powinien być ser ) wkładamy do piekarnika na 45-65 min. po upłuwie czasu wyciągamy i polewamy sosem jogurtowym ( jogurt, przyprawy ja dodaję jeszze troszkę drobno utartego zółtego sera) wstawiamy jeszcze na 20 min. studzimy i kroimy na kawałki. lepsza jest przestudzona bo nie rozsypuje się na talerzu. sama w sobie jest pyszna choc znajoma podaje ja z surówka i sosem do pieczeni ciemnym i mówi ze jest jeszcze lepsza. ja się jeszcze nie odważyłam na takie zestawienie.

 

później muszę zbrac się za robienie szaliczka. mam nadzieję skończyć go dzis i od środy robić berecik :)

 

13:52, leemonqa , obiad
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 października 2009

Nie pisałam ostatnio bo jakos czasu nie było. w piątek będąc na zakupach i jakos tak z głupia zajrzałam do jednego secondhandu. nie miałam zamiaru nic kupować ale... moja uwage przyciągnęła jedna rzecz. a mianowicie włóczka w kolorze turkusowym. jak ją tylko zobaczyłam od razu zapragnęłam mieć w tym kolorze dodatki na nadchodzacą zimę:) oczyma wyobraźni już widziałam sliczne mitenki szaliczek i wymarzony berecik :) nie zastanawiając się długo wzięłąm szpulę do koszyka i popędziłam do kasy. ku mojemu zdziwieciu na ladzie stała druga szpula włóczki melanżowej w przeważającym kolorze bladego różu ( gdzieniegdzie ma niteczke innego koloru ) zabrałam i tą bo niby dlaczego ma być taka samotna? :D kasjerka widząc zawartość mojego koszyka spod lady wyjęła jeszce malutki woreczek z ... włóczką w kolorze jasnego turkusu, a na dodatek 3 moteczki żółtej, jeden zielony, jeden liliowy i jeden melanż :D za całość zapłaciłam zaledwie 7 zł i 50 gr. :D

teraz kończę robić pierwsza mitenkę. na szaliczek już mam upatrzony wzór ale problem jest z berecikiem... nie mam pojęcia jak sie do niego zabrać... będę wdzięczna jak ktoś da mi jakieś wskazówki... ale i gotowym schemacikiem nie pogardzę :D

to co udało mi się zakupić:D włóczka

 

miłego popołudnia życzę wszystkim zagladającym i czytającym :)

 

14:58, leemonqa
Link Komentarze (1) »
środa, 21 października 2009

zapomniałam wczoraj zrobic zakupy. jakos tak mi cały dzień zleciał, że nie zwróciłam uwagi na to że w mojej lodówce zostało tylko światło i dwa jajka. TŻ po powrocie z pracy musiał jechac do tesco na zakupy bo na kolacje niestety nic nie miał ( dwa jajeczka zjadłam  ja :) ) i co się okazuje? że w tesco lada z wędlinami czynna jest tylko do 23.00. Zdziwiłam sie bardzo bo stoisko alkoholowe czynne jest przez całą dobę... czyli ważniejszy jest alkohol od jedzonka? dla mnie to jest troszkę niezrozumiałe i zarazem lekko śmieszne ... TŻ kupił sobie serek ananasa i plasterkowaną szynke pakowaną próźniowo i zażyczył sobie tosty hawajskie.i nie miałam innego wyjścia musiałam je zrobić :D dzis rano pobiegłam do sklepu i uzupełniłam braki w lodówce. Żeby nie było.


Pogoda jest okropna. zamierzałam zrobić sobie jakiś długaśny szal ale wczoraj było mi już tak zimno, ze nie wytrzymałam i wydziergałam sobie szaliczek: szaliczek

nie jest bardzo długi bo niestety zielonej włóczki miałam tylko troszke. jeśli mi się uda to dokupię taka samą i dorobię sobie do kompletu mitenki :)

muszę sobie zrobić nowy szydełkowy brelok do kluczy. stary z racji tego że używany był przez długiiiiii okres czasu musiał przejść na zasłużona emeryturę, przez co moje klucze zrobiły się takie bardzo ... samotne ... ;)

uciekam robić obiad bo późniewj muszę teściowej fryzurkę nową zrobić:) mam jej skrócić włoski i zrobic trwałą :) a z tym trochę zejdzie.

88Ekaterina88 dzięki za komentarz:*


miłego popołudnia życzę wszystkim odwiedzającym:)

13:09, leemonqa , brelok
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2